W którym miejscu jest granica pomiędzy sztuką a biznesem?

0
379

Nie jest tajemnicą, że biznes czerpie inspirację ze sztuki. Czy jednak można uznać, że reklama o typowo komercyjnym charakterze jest sztuką? Gdzie powinna być postawiona granica pomiędzy sztuką a biznesem lub reklamą?

Reklama w różnorodnej formie (grafika, video, happening) bez cienia wątpliwości ma wiele wspólnego ze sztuką i czerpie z dokonań sztuki. Jeśli zaczynamy się zastanawiać czy współczesny marketing czerpie z dokonań malarzy, pisarzy i artystów ubiegłych epok to odpowiedź nie jest aż taka prosta. Z pewnością, można znaleźć kilka przykładów jednak nie w tym rzecz, żeby znajdywać pojedyncze przykłady, lecz żeby się zastanowić jak na współczesny marketing presje wywiera sztuka lub na odwrót jak komercjalizacja wywiera wpływ na sztukę. Naszym zdaniem wpływ ten jest widoczny i nie należy oceniać go źle. Dzięki biznesowi sztuka może się rozwijać i na odwrót biznes może czerpać ze sztuki. Na siłę rozdzielanie tych dwóch z pozoru różnych światów nie jest uzasadnione. Zarówno artyści jak i przedsiębiorcy powinni starać się znaleźć wspólny mianownik, który pozwoli uzyskać efekt synergii.

Reklama nie ważne w jakiej formie jest środkiem wyrazu, który ma pewne cechy tożsame z sztuką. Kreacja banerów reklamowych, plakatów logotypów, a nawet kreacja stron internetowych to rodzaj sztuki, która nie istniałaby bez komercyjnego pierwiastka. Oczywiście oglądanie reklam lub przeglądanie stron internetowych nie jest czymś co można nazwać obcowaniem ze sztuką porównywalną do tej jaką znajdziemy w galerii. Tak czy inaczej pewnym można być tego, że związek reklamy i sztuki jest oczywisty i znany od dawna. Nie jest to nowe zjawisko. Kontrowersje może jednak budzić to, gdzie jest granica. W którym miejscu zaczyna się sztuka, a w którym kończy? Jakie warunki musi spełnić dany środek artystycznego wyrazu by zasłużył na miano sztuki? To są pytania do teoretyków zajmujących się klasyfikacją różnych form sztuki nowoczesnej.

Naszym subiektywnym zdaniem ustalanie twardej granicy pomiędzy tym, gdzie kończy lub zaczyna się sztuka nowoczesna a zaczyna się czysty marketing nie jest dobrym rozwiązaniem. Ta granica się zaciera i zarazem tworzy sie sama. Sztukę i marketing należy traktować niczym żywy organizm, który ewoluuje i w sposób naturalny sam wyznacza sobie granicę po to by za chwilę ją zatrzeć.